Posłuchajcie…

Zapadł zmrok. Płomienie w kamiennym kominku rozświetlały komnatę ciepłym światłem, mieniąc się na kamiennych ścianach i snując długie cienie po dębowej podłodze. Piwowar kroczył z kąta w kąt. Nie mógł spać, coś go trapiło…

Zbliżały się obchody Roku Dziękczynienia i dawno już uradzili z władcą krainy lasów i jezior, że najlepszym trunkiem, jakim można uczcić tak ważne obchody będzie braggot – piwo na miodzie. I choć leżakujące od roku w piwnicach zamku piwo, było uwarzone na wyjątkowo aromatycznym miodzie gryczanym i zbliżało się do szczytu swojej doskonałości, to piwowar nie mógł zasnąć.

Wspominał o pnączach „chmielu zapomnienia” oplatającego niegdyś królestwo i gdy już wszyscy tracili nadzieję, o powrocie jednego ze śmiałków ze sławetną Suską Sechlońską. I o tym co się wydarzyło, gdy najedli się nią po odsączeniu z piwa… Na chwilę się uśmiechnął. Przypomniał sobie też o gadzinie kwaszącej piwa, która po wypiciu barley wine’a z jarzębiną zmieniła się w jemiołuszkę… a potem jak upolował ją kot ;-)

W braggocie jednak brakowało magicznego składnika, który oczarowałby najbardziej wymagające podniebienia.

Nazajutrz o świcie wybrał się na przechadzkę poza mury zamku. Nic tak nie odświeża umysłu, jak przyroda ziemi mlekiem i miodem płynącej. Snuł się tak aż do południa, kiedy to skwar sierpniowego słońca nakłonił go do odpoczynku.

Zauważyli go pracujący w polu chłopi i zaprosili na posiłek. Chętnie zatem do nich przystał. Zaciekawionym opowiedział, co go tak trapi. Chłopi jednak na warzeniu piwa się nie znali, toteż niewiele mogli pomóc. Życzliwie poczęstowali chlebem z miodem i dali do popicia prażoną z cykorią kawę zbożową. Gdy piwowar wziął kęs i popił kawą… To był ten smak! Zerwał się z miejsca, podziękował serdecznie i ruszył w drogę powrotną.

Nadal jednak był niespokojny. Przeczuwał bowiem, że w piwie tak mocnym, przepełnionym słodyczą i aromatem miodu, o oleistej pełni, dodatek kawy zbożowej może nie wystarczyć.

Dochodząc do zamku jego wzrok przyciągnęły kobiety zbierające owoce czarnego bzu na nalewki. O ironio! Podobnie jak owoce jarzębiny nadają się do jedzenia po przemrożeniu, tak owoce czarnego bzu tracą truciznę po przegotowaniu. To był znak. Był już pewien, że cierpki sok z czarnego bzu złagodzi oleistą słodycz piwa… i się nie mylił…

Tak oto powstał wyjątkowy braggot z czarnym bzem i kawą zbożową, którym wzniesiono pierwszy toast Roku Dziękczynienia. Za powodzenie, za obfitość, w podziękowaniu matce naturze za hojne dary jakimi obdarza krainę. A nazwa jego to TERRA DONUM.

Piwo Terra Donum - Browar Kormoran

Dowodzik do kontroli!

Młodo wyglądasz... Musimy zweryfikować Twój wiek.
Czy masz już 18 lat???